niedziela, 7 września 2014

TROCHĘ O ROZJAŚNIANIU CZYLI L' OREAL CASTING SUNKISS

Moje włosy od kilku dobrych lat są rude. Przechodziłam już fazę mocnego miedziano rudego koloru, teraz są to raczej odcienie miedzianego blondu. I mimo, że kocham być ruda, to od czasu do czasu potrzebuję jakiejś zmiany, zresztą jak zapewne większość z Was. 

Z uwagi na to, że moje włosy podczas lata naturalnie jaśnieją pod wpływem słońca, postanowiłam pogłębić tylko ten efekt stosując nowy preparat L'oreal Casting Sunkiss. 


Wybrałam wariant do włosów w odcieniach średniego brązu. Kosmetyk znajduje się w plastikowej tubie o pojemności 100 ml. Jest to ilość, która spokojnie wystarczy na kilkanaście aplikacji. Zapakowany jest w kartonik na którym znajdziemy wszelkie potrzebne informacje. Producent obiecuje stopniowe rozjaśnianie włosów, naturalny efekt i jedwabiście miękkie włosy. Zaznaczyć trzeba, że mimo iż jest to trwale koloryzujący preparat nie zawiera amoniaku.


Żel ma stopniowo rozjaśniać włosy do 2 tonów. Aplikację należy powtarzać co 2 lub 3 dzień aż do uzyskania oczekiwanego efektu. Konsystencja preparatu jest dosyć płynna trzeba uważać podczas wydobywania go z opakowania. Zapach jest przyjemny raczej kwiatowy nie ma nic z typowych farb do włosów. Formuła jest termoaktywna co oznacza, że aby efekt był intensywniejszy powinno się zastosować suszarkę lub jak pisze producent wyjść po prostu i posiedzieć na słońcu.


Żel można stosować na mokre lub suche włosy, ja wybrałam wariant pierwszy. Nie wyobrażałam sobie za bardzo jak lejący kosmetyk tego typu można zastosować na suche włosy. Postanowiłam nałożyć żel na całe włosy, jednak większą ilość na końcówki. Na całą głowę potrzebowałam 2 porcji wielkości orzecha włoskiego. Kosmetyk roztarłam w dłoniach po czym przeczesywałam włosy między palcami. Powtórzyłam czynność jeszcze raz, ale tylko na połowie włosów od ucha w dół. Wysuszyłam włosy suszarką. Efekt prezentuje się następująco.

Włosy przed aplikacją L'oreal Casting Sunkiss

Włosy po aplikacji kosmetyku i wysuszeniu suszarką. 
(zdjęcie zostało delikatnie rozjaśnione dla wyeksponowania efektu)

Włosy po użyciu nie są sklejone są faktycznie miękkie, chociaż lekko obciążone, ale ten mały defekt można wybaczyć. Z efektu jestem bardzo zadowolona. Włosy są delikatnie rozjaśnione na całej długości dodatkowo w miejscach gdzie nałożyłam więcej preparatu i na końcówkach efekt rozjaśnienia jest mocniejszy tworząc tzw. "słoneczne refleksy". Dokładniej widać to na poniższym zdjęciu.


Polecam ten żel dziewczynom, które chcą delikatnie rozjaśnić kolor swoich włosów, bądź stworzyć jaśniejsze pasemka. Myślę, że będziecie z niego zadowolone. Nie jestem pewna czy żel podoła ciemniejszym odcieniom włosów. Jestem ciekawa jeśli stosowałyście to piszcie jak efekty.

wtorek, 5 sierpnia 2014

CATRICE LAKIER DO PAZNOKCI GOLDENFINGER 650

Lakiery do paznokci nie są moimi ulubionymi kosmetykami mam ich zaledwie kilka. Wybieram zazwyczaj bezpieczne kolory nie lubię szaleństwa na paznokciach. Jednak jeśli miałabym wybrać swój ulubiony to byłby złoty lakier CATRICE GOLDENFINGER 650

CATRICE ULTIMATE NAIL LACQUER GOLDENFINGER 650


Cena: ok. 10 zł
Pojemność: 10 ml

Lakiery Catrice zamknięte są w prostych i gustownych opakowaniach z czarną dosyć dużą nakrętką. Dla niektórych może być to minus podczas aplikacji mi jednak nie sprawia problemu - nakrętkę wygodnie trzyma się w dłoni. 

Mój lakier ma już ładnych kilkanaście miesięcy i mimo częstego używania opakowanie nie poniszczyło się zbytnio, a napisy nie starły.



Pędzelek jest w miarę duży i łatwo się nim operuje dzięki czemu paznokcia można pomalować nawet dwoma pociągnięciami (opcja dla wprawionych) ja zwykle potrzebuję trzech. 

Lakier ma świetną konsystencję, nie tworzy smug i jest naprawdę wydajny. Odkąd go kupiłam zużyłam niecałą połowę zawartości co można zobaczyć na zdjęciach.

Nie gęstnieje też i nie rozwarstwia się przez długi czas mimo iż przyznaję się - nie trzymam go w lodówce za co zdecydowany plus.


 Kolor lakieru jest moim ulubionym niezależnie od pory roku pasuje do wszystkiego. Posiada opalizujące drobinki, które pięknie połyskują. W słońcu widać jakby były różnokolorowe. Niestety zdjęcia nie do końca uchwyciły to o czym piszę.

Do pełnego pokrycia płytki paznokcia potrzeba dwóch warstw.

Jedyna wada tego lakieru to niestety dosyć długie wysychanie. Zdarzyło mi się kilkukrotnie zrobić odcisk na paznokciu. Także lepiej odczekać 10-15 minut zanim zrobimy coś co mogłoby popsuć efekt naszej pracy.


Trwałość jest średnia - na moich paznokciach lakier wytrzymuje jakieś 4 dni bez uszczerbku. Później robią się na nim ryski i lekko ściera się na końcach.

Podsumowując polecam lakiery CATRICE warto zajrzeć do szafeczki tej marki, ponieważ to jeden z wielu wspaniałych kolorów jakie mają. Trwałość i jakość też są przyzwoite myślę, że będziecie z nich zadowolone.


niedziela, 29 czerwca 2014

CIEŃ, POMADKA, RÓŻ I ŻEL DO BRWI

Witajcie!!!  Obiecałam dodawać wpisy częściej, jednak życie osobiste ostatnio trochę mi się zagmatwało i ostatnią rzeczą o jakiej myślałam to dodawanie postów. Musicie mi wybaczyć, postanowiłam pisać przynajmniej raz na tydzień i tego będę się trzymać. Naprawdę podziwiam dziewczyny, które publikują co 2 dni dla mnie to nierealne.

Dzisiaj mała zapowiedź kosmetyków, które pojawią się w najbliższym czasie na blogu.




1. ESSENCE EYESHADOW SANDY SAYS HELLO NR 77 - piękny złoty metaliczny odcień. Dawno już szukałam takiego.

2. CATRICE ŻEL DO BRWI - zachwalany przez wszystkich skusiłam się i ja i nie żałuję jest super.

3. RIMMEL STAY BLUSHED TOUCH OF BERRY nr 002- śliczny odcień, fajna konsystencja i piękny zapach. Z trwałością troszeczkę gorzej.

4. BELL TINT LIP LIGHT NR 10 - super trwałość, odcienie z normalnej kolekcji mi nie podeszły były za mocne, ten z serii light jest idealny.


Miałyście, któryś z tych kosmetyków? O czym chcecie przeczytać w pierwszej kolejności?



czwartek, 5 czerwca 2014

EVREE REGENERUJĄCY KREM DO RĄK

Witajcie!!! Jak postanowiłam tak zamierzam zrobić chodzi mi o regularność w dodawaniu postów. Zwłaszcza, że mam naprawdę mnóstwo kosmetyków, które chciałabym wam pokazać. Największą trudność zawsze sprawiają mi zdjęcia - wybieram je strasznie długo i zazwyczaj i tak nie jestem zadowolona z efektu końcowego. Na razie są mizernej jakości, ale zbieram na nowy aparat także mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości ulegnie to zmianie.

Kremu do rąk jeszcze na tym blogu nie było także czas to zmienić i dzisiaj przedstawiam wam recenzję kremu do bardzo suchej i podrażnionej skóry Evree.




Krem zamknięty jest w czerwonej miękkiej tubie z której łatwo wycisnąć odpowiednią ilość. Konsystencja jest dosyć gęsta, krem dobrze się wchłania i ma kwiatowy zapach, który bardzo lubię. Producent obiecuje nam brak parabenów, barwników i olejów mineralnych za co zdecydowany plus.




W produkcie znajdziemy odżywczy olejek arganowy, migdałowy, z avocado, łagodzący d-pantenol i alantoinę oraz zmiękczający mocznik i ochronne emolienty. Skład do końca naturalny nie jest jednak zwiera dużo surowców pochodzenia roślinnego (głównie olejki) i to na początku listy.




Jeśli chodzi o działanie skóra po zastosowaniu kremu jest od razu widocznie nawilżona, wygładzona oraz zdecydowanie poprawia się jej koloryt. Na opakowaniu możemy znaleźć informację, że przy regularnym kilkudniowym stosowaniu pozbędziemy się uczucia spierzchniętych i zniszczonych dłoni i to jest całkowita prawda. Dodatkowo jest bardzo wydajny wystarczył mi na 2 miesiące przy regularnym stosowaniu. Krem stosuję najczęściej jak się da i na razie jest moim ulubionym.



Cena: 8,99
Pojemność: 100 ml
Dostępność: Rossmann
Wydajność: 2 miesiące

Jakie są wasze ulubione kremy do rąk? Miałyście jakieś kosmetyki tej marki?

piątek, 30 maja 2014

Planeta Organica, Organic Shop, Pervoe Reshenie i Sylveco

Cześć dziewczyny!!!

Dzisiaj na blogu trochę nowości. Głównie są to naturalne kosmetyki rosyjskie o których ostatnimi czasy sporo się naczytałam. Opinie i składy tych kosmetyków były na tyle fajne, że postanowiłam je przetestować. Co zamówiłam możecie zobaczyć poniżej.





1. SYLVECO RUMIANKOWY ŻEL DO TWARZY

Świetny prosty skład bez SLS, no i z dodatkiem kwasu salicylowego. Mam nadzieję, że będzie łagodnie, ale dokładnie oczyszczał. Na razie moim faworytem jest żel z Ziaji zobaczymy czy ten mu dorówna. Zaskoczyło mnie bardzo małe opakowanie tylko 150 ml.

150 ml -  18 zł

2. PLANETA ORGANICA 100% NATURALNY ŻELOWY PEELING

Z tym żelem wiąże wielkie oczekiwania. Skład ma genialny - kombinacja prawie wszystkich możliwych kwasów oraz ekstraktów roślinnych. Cena też genialna.

50 ml - 17 zł

3. RECEPTURY AGAFII SERUM DO TWARZY ZATRZYMANIE MŁODOŚCI DO 35 LAT

Tego kosmetyku również jestem bardzo ciekawa. Potrzebuję na lato czegoś lekkiego, ale za razem nawilżającego
Mam nadzieję, że sprawdzi się pod krem z filtrem.

30 ml - 18 zł




4. ORGANIC SHOP DELIKATNY PEELING ENZYMATYCZNY BRZOSKWINIA I MANGO

Jestem już po pierwszym użyciu i zdradzę, że peeling cudownie pachnie. Już na drugim miejscu zawiera kwas glikolowy. Obszerniejsza recenzja wkrótce.

75 ml - 15 zł

5. RECEPTURY AGAFII KREM NA DZIEŃ ZATRZYMANIE MŁODOŚCI DO 35 LAT

Krem ma bogaty skład, mam nadzieję, że nie obciąży zbytnio mojej mieszanej skóry. Dodatkowo zawiera filtr SPF 10 idealny na bardziej pochmurne dni kiedy nie potrzebuję wysokiej ochrony przeciwsłonecznej.

50 ml - 18 zł

6. RECEPTURY AGAFII ŻEL-KREM POD OCZY ZATRZYMANIE MŁODOŚCI DO 35 LAT

Krem z witaminą C redukujący opuchliznę pod oczami. Mega pojemność jak na krem pod oczy, starczy chyba na rok używania.

50 ml - 15 zł

Miałyście któryś z tych kosmetyków? O którym z tych produktów chciałybyście w pierwszej kolejności przeczytać?



sobota, 24 maja 2014

Liebster Blog Award

Witajcie kochani !!!

Postanowiłam sobie na początku miesiąca, że częściej będę pisała posty. Ale jak widać los lubi rzucać kłody pod nogi. W maju spadła na mnie masa nieoczekiwanych wydarzeń, które do reszty mnie pochłonęły i blog niestety musiał zaczekać. Między innymi mój wyjazd do Holandii - myślałam, że na dłuższy okres okazał się nieudany. Wróciłam i niestety musiałam poważnie zacząć rozglądać się za pracą. Teraz kiedy już ją mam nareszcie mogę wrócić do pisania.

Pierwszą miłą niespodzianką po dosyć długiej nieobecności była nominacja do LIEBSTER BLOG AWARD
Dostałam ją od Kasi z nieśmiałyblogmały.blogspot.com jej bloga możecie oglądać TUTAJ, której bardzo dziękuję za wyróżnienie. Jest mi o tyle miło iż mój blog jest naprawdę świeży. Takie rzeczy na pewno motywują mnie do dalszego pisania i blogowania.





ZASADY

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę".
Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia.
Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała.
Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.
Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.



ODPOWIEDZI NA ZADANE PYTANIA

1. Kosmetyki ułożone w porządku czy kontrolowany misz-masz?


I jedno i drugie :) Niektóre leżą poukładane na półkach, inne w ozdobnych pojemnikach jeszcze inne głównie kosmetyki do makijażu wrzucam po prostu do kosmetyczki.

2. Szpilki, baleriny czy adidasy?

Najczęściej adidasy, rzadziej szpilki, baleriny okazjonalnie.

3. Latem - w makijażu czy bez?

Latem maluję się zdecydowanie mniej niż zimą. Nakładam mniej podkładu, mniej tuszu, ale potrafię wyjść również całkiem bez niego. Wszystko zależy od sytuacji. 

4. Kredka do oczu czy eyeliner? 

Ostatnio ani to ani to. Nie jestem fanką mocnego makijażu oka, ale chciałabym się nauczyć robić ładne kreski eyelinerem :)

5. Błyszczyk, szminka czy pomadka?

Zdecydowanie szminka. Najlepiej w intensywnym kolorze, chociaż pastelami też nie pogardzę. Pomadkę nawilżającą mam zawsze w torebce na wszelki wypadek.

6. Na paznokciach - lakier czy odżywka? Kolor czy bezpiecznie?

Odżywka lub lakier z pastelowym kolorze. 

7. Włosy masz farbowane czy naturalne?

Farbowane przez długi czas na rudo. Teraz miedziany blond.

8. Częściej spodnie czy spódniczka?

Spodnie

9.Jakich przyborów używasz do zrobienia makijażu?

Przede wszystkim swoich palców :) Mam również pędzel do pudru, do różu i masę pędzelków do cieni, których nie używam. Od niedawna stosuję również szczoteczkę do brwi.

10. Co sądzisz o sztucznych rzęsach?

Nigdy nie miałam i jakoś mnie nie kusi żeby spróbować.

11. Ile czasu poświęcasz na poranny makijaż a ile na wyjściowy (wieczorowy)?

Na sam makijaż na co dzień jakieś 10 minut, na wieczorny niewiele więcej, ponieważ zazwyczaj niewiele się różni :)

To już wszystkie odpowiedzi. Teraz czas na wybranie blogów, które chciałabym wyróżnić. Z tym akurat nie miałam trudności, ponieważ są ta blogi, które od jakiegoś czasu regularnie czytuję i niestety nie będzie ich 11, ponieważ wyróżniam tylko tych, którzy na to zasłużyli. Nie są to też nowe blogi, pewnie dziewczyny te nominację dostały nie tylko ode mnie:)

NOMINOWANE BLOGI


MOJE PYTANIA:

1. Twoja ulubiona firma kosmetyczna i dlaczego akurat ta?
2. Na co zwracasz uwagę kupując kosmetyki?
3. Czego nie może zabraknąć w twojej torebce?
4. Czego używasz do oczyszczania twarzy?
5. Wolisz sama o siebie dbać czy oddać się w ręce specjalisty?
6. Jakie zabiegi medycyny estetycznej wykonywałaś?
7. Jaki jest twój stosunek do ochrony przeciwsłonecznej?
8. Dobry makijaż czy dobra pielęgnacja?
9. O czym najchętniej piszesz na swoim blogu?
10. Twój ulubiony podkład to?
11. Co uważasz o naturalnych kosmetykach?

Jeśli prowadzicie blogi podawajcie adresy w komentarzach chętnie i do was będę zaglądać :)







czwartek, 8 maja 2014

Dobry Nawilżacz czyli Krem Ziaja Med Kuracja Lipidowa

Cześć!!!

Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją świetnego kremu nawilżającego, który zakupiłam przez zupełny przypadek w aptece internetowej. Odkąd przestałam używać kremu z Olay, tak naprawdę nie miałam w swojej kosmetyczce czegoś co by porządnie nawilżyło moją skórę. O ile w codziennej pielęgnacji zazwyczaj wystarcza mi połączenie olejku arbuzowego z kwasem hialuronowym, tak na większy przesusz np. podczas stosowania kwasów taka kombinacja już nie jest odpowiednia.
Postanowiłam wypróbować ten kremik jako, że był w atrakcyjnej cenie i miał dosyć fajny skład. Nie zawiodłam się, ale o tym w dalszej części posta...

Dodatkowo wprowadziłam małą zmianę w opisach. Przy każdej recenzji postaram się umieszczać składy i wyróżniać pogrubieniem te składniki, które mogą być potencjalnymi zapychaczami. Mam nadzieję, że okaże się to pomocne dla Was :)




OPIS PRODUCENTA

Hypoalergiczna bogata emulsja nawilżająca dla skóry alergicznej, atopowej i odwodnionej na bazie fosfolipidów (m.in. NNKT z oleju oliwkowego, makadamia i bawełnianego, skwalan, cholesterol, trójglicerydy kwasów tłuszczowych, kwas hialuronowy, witamina E, glicerydy kokosowe). Formuła o wysokiej tolerancji - bez parabenów, olejów mineralnych, silikonów, barwników i kompozycji zapachowych. Krem intensywnie nawilża, redukuje szorstkość skóry oraz podrażnienia.



  • uzupełnia ubytki fizjologicznych składników skóry
  • intensywnie nawilża oraz zmniejsza transepidermalną utratę wody.
  • wyraźnie redukuje podrażnienia
  • nie narusza ciągłości warstwy lipidowej naskórka

SKŁAD

 Aqua (Water), Caprylic/Capric Triglyceride (TRÓJGLICERYDY KWASÓW TŁUSZCZOWYCH), Octyldodecanol), Glycerin (GLICERNA), Hexyl Laurate, Macadamia Ternifolia Seed Oil (OLEJ MACADAMIA),Gossypium Herbaceum (Cotton) Seed Oil (OLEJ Z BAWEŁNY), Squalane (SKWALAN), Olea Europea (Olive) Fruit Oil (OLEJ Z OLIWEK), Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Hydrogenated Coco Glycerides (GLICERYDY KOKOSOWE), Hydrogenated Lecithin (LECYTYNA), C 12-16 Alcohols, Palmitic Acid, Ceramide 3, Ceramide 6II, Ceramide 1 (CERAMIDY), Phytosphingosine, Cholesterol (CHOLESTEROL), Sodium Lauroyl Lactylate, Carbomer, Xanthan Gum, Stearyl Alcohol, Tocopheryl Acetate , PEG-8, Tocopherol (WITAMINA E), Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid (WITAMINA C), Citric Acid, Benzyl Alcohol, Diazolidinyl Urea, Sodium Benzoate, Sodium Hydroxide.




MOJA OPINIA


Krem przy mojej mieszanej skórze spełnia swoje zadanie w 100%. Przetestowałam go po peelingach kwasem migdałowym - łagodził podrażnienia, nawilżał i wygładzał. Nie poradził sobie z mocnym wysuszeniem skóry, ale ukoił ją i sprawił, że nie łuszczyła się już tak bardzo. Plusem jest na pewno to, że krem nie posiada parabenów, olejów mineralnych, silikonów, barwników i kompozycji zapachowych.
Od jakiegoś tygodnia stosuję go również jako normalny krem nawilżający na noc. I w tej roli również sprawdza się bardzo dobrze. Mimo tych wszystkich zapychaczy w składzie, nie robi krzywdy mojej skórze, nie wyskoczyły mi po nim żadne nowe wypryski (jestem pozytywie zdziwiona).
Konsystencja kremu jest fajna nie za rzadka nie za gęsta, dobrze się rozprowadza i szybko wchłania (nie pozostawia tłustej warstwy przy odpowiedniej nie za dużej ilości). Rano moja skóra nie jest przetłuszczona, co zdarzało się w przypadku innych kremów nawilżających.
Opakowanie to prosta tubka z której łatwo wydobyć odpowiednią ilość kosmetyku. Cena jest również pozytywnym zaskoczeniem zapłaciłam 14 zł za 50 ml. Przy stosowaniu raz dziennie krem powinien wystarczyć na około 2 lub 3 miesiące.
Kremy z serii Ziaja Med możemy dostać wyłącznie w aptekach lub przez internet.


Podsumowując kremu na pewno będę używać po peelingach, aby ukoić i nawilżyć skórę. Natomiast na co dzień ograniczę się do używania w razie potrzeby - jednak te wszystkie składniki zapychające trochę mnie przerażają. Myślę, że posiadaczki cer wrażliwych, suchych i mieszanych powinny być zadowolone, a za taką cenę warto spróbować.

Stosowałyście może ten krem? Jakie inne kosmetyki nawilżające możecie polecić? :)

środa, 30 kwietnia 2014

Makijażowe Nowości z Natury

Witajcie kochane!!!

Jako, że dzisiaj mam imieniny postanowiłam zrobić sobie mały prezent i zajrzałam na promocję do Natury. Co kupiłam możecie oglądać poniżej :)




W zamyśle nie miało być oczywiście tego aż tak dużo, ale nie mogłam sobie odmówić w końcu - 40 % zdarza się niezbyt często. Zaszalałam przede wszystkim ze szminkami, ale jestem od nich całkowicie uzależniona. Zresztą te Color Whisper od Maybelline kusiły mnie już od bardzo dawna. Jestem pewna, że te zapasy, które mam starczą  na jakiś rok. Dodatkowo kupiłam lakier w liliowym kolorze, odżywkę do paznokci oraz hypoalergiczną maskarę od Bell.




1. ESSENCE NAIL CANDIES NR 5 - zauroczył mnie jego delikatny liliowo pastelowy kolor.

2. SENSIQUE VITAMIN FIRST AID ODŻYWKA DO PAZNOKCI - w opakowaniu ma śliczny beżowy kolor, jednak nałożona na paznokcie jest całkowicie bezbarwna, co mnie lekko zawiodło. Mam nadzieję, że chociaż działanie będzie zauważalne.

3. BELL HYPOALERGICZNY TUSZ DO RZĘS - nad tym tuszem długo się zastanawiałam, ponieważ nie było koloru czarnego zdecydowałam się w końcu na ciemny brąz. Noszę szkła kontaktowe i jak dotąd nie znalazłam tuszu, który by mi się nie osypywał po pewnym czasie i nie podrażniał. Oby ten był inny.



SZMINKI:

4. ESSENCE LONGLASTING LIPSTIC NR 10 COTTON CANDY

5. BELL TRWALE BARWIĄCY BŁYSZCZYK DO UST NR 6 

6. MAYBELLINE COLOR WHISPER OH LA LILAC NR 210

7. MAYBELLINE COLOR WHISPER FAINT FOR FUCHSIA Nr 150

8. MY SECRET POMADKA DO UST NR 3



Niedługo recenzje także zaglądajcie na bloga :)

A wy kupiłyście coś na promocji? Miałyście, któryś z tych kosmetyków?

niedziela, 27 kwietnia 2014

Moja pielęgnacja włosów - Isana Hair Professional Volumen Shampoo i Alterra Maska Nawilżająca Granat i Aloes

Cześć dziewczyny!!!

Jeśli ktoś śledzi mojego bloga od początku to wie, że zaczęłam stosować oleje na włosy. Trwa to już ponad dwa miesiące i muszę przyznać, że na pewno z olejami nie zamierzam się rozstawać. Moje włosy są długie, cienkie i zniszczone, a takie odżywienie bardzo im służy. Olejowymi spostrzeżeniami w najbliższym czasie się jeszcze podzielę natomiast dzisiaj chciałam Wam przedstawić pozostałe dwa produkty, których używam do pielęgnacji moich kosmyków.




SZAMPON VOLUMEN ISANA HAIR PROFESSIONAL

Co obiecuje producent?

  • znacznie zwiększa objętość włosów nie uszkadzając ich
  • działa regenerująco i stymuluje procesy odnowy włosów
  • nadaje włosom jedwabisty połysk

Składniki aktywne szamponu:
  • keratyna
  • ekstrakt z bambusa
  • ekstrakt z jęczmienia
  • pantenol

Moja opinia

Szampon spisuje się idealnie jeśli chodzi o moje włosy. Przede wszystkim faktycznie zwiększa zauważalnie ich objętość, trzeba tylko pamiętać aby pozostawiać go na chwilę na włosach tak jak zaleca producent. Włosy po umyciu są również gładkie i lekko błyszczące. Co do regeneracji nie zauważyłam żadnych efektów, ale nie tego oczekuję od szamponu. Jest on delikatny dla skóry głowy mimo, że zawiera w składzie SLS, którego jednak wolałabym żeby nie było. Natomiast nie posiada parabenów i silikonów, które mogłyby obciążać włosy i to zdecydowanie plus. Nie jest to szampon idealny - mógłby lepiej nawilżać i mieć bardziej naturalny skład, ale na pewno będę do niego wracać. 

500 ml - 8 zł




Alterra Maska Nawilżająca do włosów suchych i zniszczonych "Granat i Aloes"


Składniki aktywne maski:
  • wyciąg z granatu
  • wyciąg z akacji
  • wyciąg z aloesu
  • olej sojowy
  • masło shea
  • olej rycynowy
  • gliceryna
  • pantenol 

Tej maski chyba nikomu przedstawiać nie muszę, ponieważ zbiera niemal same pozytywne recenzję. Moja nie będzie inna. Wielki plus przede wszystkim za skład, który jest bardzo naturalny. Oleje zawarte w masce wyjątkowo odżywiają i nawilżają włosy. Staja się one miękkie i miłe w dotyku. Dodatkowo maska nie obciąża ich i pięknie pachnie. Stosuję ją zamiast zwykłej odżywki. Jedyny minus jaki znalazłam to mała wydajność, ale maska nie jest droga także można jej to wybaczyć. Często można ja dostać w Rossmannie na promocji ja swoją kupiłam za 6 zł.

150 ml - 9 zł

Polecam ten zestaw każdemu kto ma podobne włosy do moich, szczególnie maskę. Na pewno nie odbiega jakością od droższych kosmetyków tego rodzaju.

A wy jakie kosmetyki stosujecie do swoich włosów? :)




środa, 23 kwietnia 2014

Lovely Nude Nail Polish - lakier do paznokci pudrowy róż

Witajcie po Świętach!!!

W kwestii malowania paznokci jestem raczej całkowicie zielona, nie przywiązuję do tego jakiejś większej uwagi. Moja paznokciowa pielęgnacja zazwyczaj kończy się na obcięciu, opiłowaniu i odsunięciu skórek. Szczerze mówiąc posiadam w domu 4 lakiery, które mam już od długiego czasu i pewnie szybciej się zepsują niż je skończę :). Jeśli już w ogóle maluję paznokcie to raczej na neutralne kolory tak zwane nudziaki. I takim pastelowym nudziakiem jest właśnie lakier Lovely Nude Nail Polish w kolorze pudrowego różu.




Moje wrażania

Lakier ten posiada prawie same zalety, co w połączeniu z niską ceną 6 zł za 8 ml czyni go jednym z moich ulubionych. Zacznę od koloru - dla mnie jest to idealny pudrowy róż (zdjęcia niestety w pełni nie oddają jego uroku) z lekkim połyskiem. Wygląda na paznokciach bardzo naturalnie czyli tak jak lubię. Konsystencja jest dobra nie za rzadka nie za gęsta. Pędzelek jest dosyć duży i łatwo się nim nakłada lakier, chociaż dla nieprawionych czyli takich jak ja to i tak może być kłopot - szczególnie lewa ręka :) Aby lakier wyglądał dobrze i w całości pokrył paznokieć potrzeba dwóch warstw. Jego zaletą jest niewątpliwie również to, że dosyć szybko wysycha. Jego efektem możemy cieszyć się jakieś 4 dni, po tym czasie zaczyna lekko schodzić z końcówek paznokcia, jednak nie odpryskuje - nie pracuję fizycznie więc nie wiem jak będzie się sprawował w bardziej ekstremalnych warunkach.





Jeśli chodzi o wady lakieru, to niestety zdarza mu się robić nieestetyczne smugi. Pierwsza warstwa lakieru nie kryje dobrze, dopiero po drugiej uzyskujemy równomierny i intensywny kolor. Zapach też nie powala na kolana jest bardzo chemiczny.

Podsumowanie

ZALETY:
  • piękny pastelowy kolor
  • łatwość aplikacji
  • 4 dni trwałości
  • nie odpryskuje
  • CENA
WADY:
  • czasami tworzy smugi
  • chemiczny zapach



Uważam, że jest to lakier godny wypróbowania szczególnie jeśli ktoś lubi takie pastelowe kolorki. Cała seria Natural Beauty od Lovely urzeka właśnie takimi naturalnymi kolorami. Dla mnie to na pewno nie ostatni lakier z tej serii :)

Miałyście go? A może macie jakieś inne fajne lakiery w pastelowych kolorach?


sobota, 19 kwietnia 2014

Farmona Tutti Frutti Peeling Karmel i Cynamon

Cześć dziewczyny!!!

Święta tuż tuż, pewnie większość z Was przez ostatnich kilka dni skupiało się na robieniu wiosennych porządków i przygotowywaniu potraw na Wielkanocny stół. Powiem szczerze, że za Wielkanocą nigdy nie przepadałam jakoś specjalnie zdecydowanie bardziej wolę Boże Narodzenie :) Może właśnie dlatego, że wszyscy zamiast świętować i odpoczywać kiedy mają kilka dni wolnego, zabierają się za generalne porządki. U mnie niestety też bez tego się nie obejdzie i chcąc czy nie chcąc (sprzątać raczej nie lubię) zostaje zmuszona do odkurzania, mycia okien i tym podobnych czynności :)

Jeśli jednak świąteczne przygotowania nie pochłonęły Was bez reszty polecam znaleźć chwilę dla siebie, chociażby wieczorem i zrobić sobie małe domowe SPA we własnej łazience.

Do tego jak najbardziej przyda się kosmetyk, który chce Wam dzisiaj przedstawić, a jest nim Kremowy Peeling Myjący Farmona Tutti Frutti.





Za co go polubiłam?

Przede wszystkim za zapach karmelu i cynamonu <3. Jest tak relaksujący, że mogłabym go używać codziennie. Chyba się od niego uzależniłam :) Jest również bardzo wydajny. Niewątpliwym atutem jest jego cena - dorwałam go na promocji w Rossmannie 250 ml za jakieś 4 zł




Działanie peelingu

Kosmetyk posiada peelingujące drobinki jojoba i zmielone łupinki orzechów macadamia, dodatkowo panthenol i podobno białe trufle, które są afrodyzjakiem. Peeling bardzo fajnie wygładza skórę, pięknie pachnie i chyba na tym się niestety kończy. Tak mało w nim substancji odżywczych, że o nawilżeniu skóry nie ma mowy. Skład nie imponuje naturalnością, ale przecież nikt tego nie obiecywał. Konsystencja dosyć lejąca, ale dla mnie to nie kłopot. Do opakowania też nie można się przyczepić jest ładne i posiada solidne zamknięcie.




Podsumowanie

Polecam kosmetyk wszystkim, którzy uwielbiają piękne zapachy. Za taką cenę nie można było się nie skusić. Generalnie peeling dobrze wygładza i peelinguje, ale ci co spodziewają się nawilżenia raczej będą zawiedzeni.

Życzę Wam wszystkim spokojnych, rodzinnych i smacznych Świąt Wielkanocnych :)

Jak Wasze przygotowania do Świąt? Sprzątacie i gotujecie czy raczej spędzacie wolny czas relaksując się :)


środa, 16 kwietnia 2014

Kosmetyczne nowości - filtry, żel i krem nawilżający

Cześć dziewczyny!!!

W związku z tym, że zaczęłam kurację kwasem migdałowym, kwasami AHA i Triacnealem musiałam nabyć kilka niezbędnych kosmetyków :) Każde kosmetyczne zakupy napawają mnie wielką radością, szczególnie jeśli odkryję coś co idealnie spełnia moje oczekiwania. Tak było i w tym wypadku...




Bioderma Photoderm AKN Mat SPF 30 

Ten kosmetyk towarzyszy mi już od bardzo dawna i jest to na razie najlepszy filtr jaki miałam okazję stosować. Polecam go wszystkim, którzy tak jak ja mają mieszaną bądź tłustą skórę. Przede wszystkim nie zatyka porów, nie jest tłusty i naprawdę matuje na długo. Posiada filtr SPF 30. Za 40 ml zapłaciłam 43 zł nie jest to mało, ale uważam, że jest to produkt warty swojej ceny.




Uriage Hyseac Fluide SPF 50+

Fluid przeciwsłoneczny do skóry trądzikowej SPF 50 kupiłam, ponieważ potrzebuję wysokiej ochrony podczas kuracji kwasami i Triacnealem. Czytałam o nim bardzo dobre opinie na Wizażu i postanowiłam zaryzykować. Po pierwszym użyciu jestem zadowolona, fluid nie bieli skóry i nie jest ciężki, dobrze współgra z makijażem. Jego cena także jest w miarę przystępna 50 ml kosztuje 34 zł. Obszerniejszą recenzję zamieszczę na pewno po dłuższym stosowaniu.




Ziaja Med Fizjoderm krem na dzień i na noc - kuracja lipidowa

Nazwa długa, skład też - niekoniecznie do końca naturalny, ale skusiłam się na ten krem, ponieważ był tani, a ja potrzebowałam jakiegoś kosmetyku do zadań specjalnych, gdy moja skóra jest przesuszona i się łuszczy. Mam sentyment do tej firmy, zainteresowało mnie również, że krem jest bez parabenów, olejów mineralnych, silikonów, barwników oraz kompozycji zapachowych. Taka namiastka naturalności :) Mam lekkie obawy, ponieważ w składzie dużo jest potencjalnych zapychaczy, po pierwszym użyciu nie zauważyłam żadnych nowych niespodzianek, zobaczymy jak będzie przy dłuższym stosowaniu. 50 ml kosztuje 11 zł.




Ziaja Med Kuracja Antybakteryjna - żel myjący

Na koniec produkt w którym zakochałam się od pierwszego użycia jest nim żel Ziaja Med. Szukałam żelu, który będzie łagodny, ale również będzie dobrze oczyszczał i w tej roli ten kosmetyk spisuje się znakomicie. Nie zawiera SLS, nie wysusza skóry i ma genialną konsystencję. Uwielbiam go stosować, nie posiada zapachu co dla mnie jest akurat atutem. Kosztuje grosze za 200 ml płacimy jakieś 8 zł. Do tego ma bardzo wygodne opakowanie z pompką czego często brakuje w dużo droższych żelach.



A wy co nowego ostatnio kupiłyście? :)

niedziela, 30 marca 2014

Maseczka Francuska Glinka Różowa + Olejek jojoba + żel hialuronowy

Witajcie kochani!!!

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moją ulubioną maseczkę do twarzy. Mowa o maseczce, której głównym składnikiem jest francuska glinka różowa.

Składniki maseczki

Maseczka jest bardzo prosta w przygotowaniu. Moim zdaniem każdy w swojej kosmetyczce powinien posiadać glinkę. Jest to naprawdę skuteczny, naturalny i tani sposób na poprawę wyglądu naszej skóry. Post o rodzajach glinek jeszcze na pewno powstanie, bo dobór odpowiedniej to najważniejsza sprawa.

Wszystkie dziewczyny, które posiadają cerę podobną do mojej czyli: mieszaną, wrażliwą i borykającą się z niedoskonałościami spokojnie mogę wybrać glinkę różową. Ma ona właściwości antyseptyczne, oczyszczające i detoksykujące skórę, ale również genialnie łagodzi podrażnienia i dostarcza, skórze cennych mikro i makro elementów.

Skład mineralny glinki:

 Krzemionka (SiO2) 64,85%
Tlenek glinu (Al2O3) 23,50%
Tlenek żelaza (Fe2O3) 4,35%
Tlenek potasu (K2O) 3,00%
Tlenek sodu (Na2O) 0,10%
Tlenek magnezu (MgO) 0,50%
Tlenek wapnia (CaO) 0,55%

Dodatkowo do maseczki będziemy potrzebować olejku, żelu hialuronowego i hydrolatu lub wody mineralnej.


Jak przygotować i stosować maseczkę?

Do szklanej miseczki (nigdy metalowej - do przygotowania maseczki nie używamy metalowych przedmiotów) wsypuję 1 łyżkę glinki. Mieszam ją z wodą bądź hydrolatem w stosunku 1:1 tak aby powstała gęsta papka. Dodaję około 15 kropli wybranego olejku, ja wybrałam olejek jojoba oraz odrobinę żelu hialuronowego. Dzięki dwóm ostatnim składnikom maseczka zyskuje również działanie nawilżające, a dodatkowo wolniej zasycha i nie ściąga twarzy podczas stosowania.

Maseczkę o konsystencji gęstej śmietany nakładam pędzelkiem na twarz i trzymam około 20 minut. W międzyczasie spryskuję twarz wodą termalną lub wybranym hydrolatem. Zmywam maskę letnią wodą, przecieram hydrolatem i nakładam olejek.

Działanie maseczki

Odkąd przeszłam na naturalne metody pielęgnacji cery w tym naturalne metody oczyszczania, maseczka ta stała się dla mnie niezastąpiona. Stosuję ją raz lub dwa raz w tygodniu, aby dogłębnie oczyścić pory. Genialnie oczyszcza cerę, wyczuwalnie ją wygładza, dodatkowo cera jest nawilżona i ukojona. Polecam Wam tę maseczkę z czystym sumieniem :)

Stosujecie maseczki z glinki? Może macie jakieś inne pomysły na taką maseczkę? Piszcie jestem ciekawa :)

niedziela, 23 marca 2014

Hydrofilowy olejek myjący słonecznik i sezam z dodatkiem olejku z drzewa herbacianego

Cześć Dziewczyny!!!

Dosyć długo wstrzymywałam się z wpisem na temat tego olejku, ale teraz po ponad miesiącu używania mogę zdać Wam rzetelną relację :)

Dlaczego olejek myjący słonecznik i sezam?

Podchodziłam 2 lub 3 razy do sławnego i chwalonego na blogach sposobu OCM jednak za każdym razem kończyło się to nie tak jak powinno. Po pierwsze miałam trudność z dobraniem odpowiedniego oleju, ale szalę na niekorzyść OCM przechyliło zwyczajnie moje lenistwo. Nie widziałam jakiś spektakularnych korzyści ze stosowania tej metody, a zabierała mi 3 razy więcej czasu niż zwykłe oczyszczanie. W dodatku odkryłam, że codzienne rozgrzewanie skóry znacznie pogorszyło stan moich naczynek na nosie, które są pamiątką po kuracji Triacnealem i kwasami.

Przypomniałam sobie wtedy, że kiedyś stosowałam olejek myjący z Biochemii Urody i postanowiłam zrobić drugie podejście. Tym razem nabyłam hydrofilowy olejek myjący słonecznik i sezam z e-naturalne. Za 100 ml musimy zapłacić 15,90 uważam, że jest to rozsądna cena produkt starcza na ponad miesiąc stosowania dwa razy dziennie. Jest on przeznaczony do cery mieszanej i trądzikowej - ma za zadanie delikatnie, ale dokładnie oczyszczać cerę nawet z wodoodpornego makijażu, jak również nawilżać ją. Skład jest bardzo prosty oprócz oleju słonecznikowego i sezamowego do olejku dołączona jest witamina E oraz emulgator Glyceryl Cocoate. Ja dołączyłam również kilkanaście kropli olejku herbacianego żeby wzmocnić jego działanie antybakteryjne.




Jak stosujemy olejek?

Jako, że jest to olejek z emulgatorem nie musimy bawić się dodatkowo w rozgrzewanie skóry oraz przecieranie jej szmatką z mikrofibry i jak dla mnie to wielki plus. Początkowo miałam mały problem z dobraniem odpowiedniej metody stosowania tego specyfiku. W końcu po wielu próbach stwierdziłam że najlepszą metodą dla mnie jest nalewanie kilku kropli olejku na zgłębienie dłoni dodawanie odrobiny wody i nakładanie takiej mieszanki na  suchą twarz.

Bardzo ważne jest aby olejek zmieszać z wodą, ponieważ wtedy emulguje i tworzy mleczno biały żel, który dokładnie oczyszcza naszą skórę. Po dokładnym zmyciu produktu wodą.




Efekty stosowania

W pierwszych tygodniach stosowania byłam bliska załamania i zrezygnowania z olejku. Co prawda słyszałam, że przez parę dni po przejściu na delikatne i naturalne metody oczyszczania skóra się buntuję, ale nie wiedziałam, że aż tak. Moja cera zaczęła się okropnie przetłuszczać i wyskakiwały mi co rusz nowe niedoskonałości - mówię tu i o ropnych wypryskach i zaskórnikach. Trwało to jakieś 3 tygodnie i bardzo się cieszę, że jednak nie rzuciłam tego wszystkiego, bo po tym okresie moja skóra cudownie się odmieniła :)

Po miesiącu mogę stwierdzić, że cera przetłuszcza się znacznie mniej niż przed stosowaniem olejku. Dodatkowo zmieniła się jej struktura jest miękka w dotyku i widać, że odpowiednio nawilżona. To wszystko sprawiło, że jej koloryt jest również znacznie lepszy - nie jest już taka szara i ziemista. Co do niedoskonałości nie mogę stwierdzić czy na nie działa, ponieważ stosuję również inne preparaty. Jeśli chodzi o oczyszczanie skóry z makijażu sprawuje się rewelacyjnie - zmywa wszystkie podkłady, kremy BB oraz tusz. Co do oczyszczania porów skóry nie jest to takie oczyszczenie jakie było w przypadku używania żelu, ale wydaję mi się, że jest to wina olejku sezamowego, który jednak może powodować powstawanie zaskórników - jest lekko komedogenny.




Ostatecznie stwierdzam, że na pewno nie wrócę już do normalnych żeli drogeryjnych. Natomiast mam zamiar poeksperymentować jeśli chodzi o skład olejku. Zrezygnuję z olejku sezamowego zostanę przy słonecznikowym, spróbuję również dodać inny emulgator. Jeśli moja skóra dalej będzie nie do końca oczyszczona spróbuję stosować olejek zamiennie lub z innym produktem do demakijażu.

Podsumowując polecam olejek do cer suchych i mieszanych, które nie mają skłonności do zapychania. Na pewno jako pierwszy etap oczyszczania twarzy, fantastycznie zmywa wszystkie kosmetyki do makijażu, również azjatyckie kremy BB. Dla cer bardziej problematycznych polecam olejek z Biochemii Urody - w jego składzie nie ma oleju sezamowego, który może być odpowiedzialny za zapychanie.

A jakie są wasze metody oczyszczania skóry? Stosowałyście olejki hydrofilowe, jeśli tak to jakie? :)

sobota, 1 marca 2014

Isana Med Urea - Żel pod pysznic z 5 % zawartością mocznika

Cześć Dziewczyny!!!

Ostatnio skończył się mój ulubiony olejek pod prysznic Nivea i wyruszyłam do Rossmana w poszukiwaniu czegoś w zastępstwie. Do żeli nie przywiązywałam nigdy aż takiej uwagi i tym razem postanowiłam to zmienić. Postawiłam na coś co będzie nawilżać, ale nie będzie posiadać tego wszystkiego czego w kosmetykach nie lubię czyli parabenów, silikonów i innych "ulepszaczy". I tak oto podchodząc do półki z kosmetykami do mycia ciała zobaczyłam ten żel w promocji za jedyne 3,99 - 250 ml.

Isana Med Urea bo o nim mowa posiada 5 % mocznika w swoim składzie, dodatkowo panthenol i glicerynę.

Mocznik jest składnikiem, który w stężeniach do 10 % ma działanie silnie nawilżające i wiążące wodę w naskórku.
Panthenol znany jest przede wszystkim ze swoich łagodzących właściwości, ale wspomaga również utrzymanie  prawidłowej wilgotności w skórze.
Gliceryna zmiękcza i nawilża przesuszoną skórę.





Co obiecuje producent?

Na opakowaniu możemy znaleźć informację, że produkt ma intensywnie pielęgnować skórę, poprawiać jej naturalną wilgotność oraz łagodnie myć. Skóra staje się po użyciu żelu świeża i aksamitnie gładka w dotyku.
Produkt cechuje się świeżym zapachem oraz brakiem parabenów, silikonów, barwników i substancji zasadowych. Posiada również neutralne dla skóry pH i jest przebadany dermatologicznie.




Moje wrażenia

Produkt ma przyjemną bezbarwną żelową konsystencję i faktycznie delikatny mydlano-kwiatowy zapach, który bardzo mi pasuje. W swoim składzie posiada niestety SLS i to już na drugim miejscu co jest minusem, ale można przymknąć na to oko. Skład ma prosty bez zbędnych udziwnień i za to go lubię. Nie czuję, żeby żel jakoś specjalnie nawilżał skórę, ale też nie wysusza. Zresztą nie ma co oczekiwać cudów od czegoś co trzymamy na skórze 2 minuty. Pozostawia ją tak jak obiecuje producent świeżą i gładką w dotyku.

Podsumowując jak na produkt za 4 zł jest naprawdę godny polecenia, myślę, że idealnie sprawdzi się także u osób z wrażliwą skórą. Szukam dalej czegoś bardziej nawilżającego, ale do tego produktu na pewno będę wracać :)

A Wy czego używacie do mycia ciała? Macie swoje ulubione kosmetyki, możecie coś polecić?

wtorek, 18 lutego 2014

Olejowanie włosów - moje początki

Cześć Dziewczyny!!!

Nie wspominałam jeszcze, ale jestem fanką eko kosmetyków jeśli chodzi o pielęgnację twarzy i ciała im mniej SLS, PEG-ów, PARABENÓW i innych szkodliwych substancji tym lepiej :) W przypadku swoich włosów jednak ograniczałam się do używania szamponu bez parabenów i silikonów - ostatnio Isana Hair Professional Volumen Shampoo. Zauważyłam jednak, że zwykłe szampony i odżywki nie radzą sobie tak jak bym tego chciała. Po niedawnym zafarbowaniu włosów wręcz nie mogę na nie patrzeć - są przesuszone i połamane praktycznie na całej długości. Postanowiłam zabrać się za to nim będzie za późno i wszystkie mi powypadają :)

CO Z TYM OLEJOWANIEM?

Pracowałam kiedyś w sklepie z naturalnymi kosmetykami i już tam na szkoleniu słyszałam, że wcieranie olejków we włosy jest bardzo korzystne. Postanowiłam wypróbować tę metodę i sprawdzić jakie będą rezultaty, a głównym powodem tych zmian ma być olejek arganowy. O samym olejku kiedyś jeszcze na pewno napiszę, ponieważ jest też świetnym kosmetykiem do stosowania na twarz, skupmy się jednak teraz na włosach.




Moje włosy są cienkie, proste i przetłuszczające się przy skórze, dlatego, aby zbytnio ich nie obciążać wybrałam metodę olejowania na sucho - czyli przed myciem włosów.

Nakładam sporą ilość olejku na całą długość włosów na jakieś 30 - 40 minut przed ich myciem. Następnie dokładnie myję włosy szamponem. Zalecane jest żeby do zmywania używać łagodnych szamponów bez SLS i silikonów. Mi szampon z ISANY służy bardzo dobrze, dlatego postanowiłam na razie mimo SLS-ów w składzie spróbować jak się będzie ten duet sprawował. Po umyciu nakładam odżywkę i ponownie spłukuję.




EFEKTY

Na razie po 2 użyciach jestem zachwycona. Po wysuszeniu włosy są miękkie, gładkie i błyszczące, a co najważniejsze olejek dodatkowo ich nie obciąża czego bardzo się obawiałam. Olejowanie zamierzam kontynuować przez kolejne 2 miesiące, po miesiącu stosowania dam znać czy efekty są równie zadowalające, co po pierwszych użyciach. 

Jestem ciekawa Waszych opinii na temat olejowania włosów, czy korzystacie z tego sposoby, jakich olejków używacie i w końcu czy przynosi efekty?

czwartek, 13 lutego 2014

Puder bambusowy

Witajcie kochani!

Jestem pasjonatką mody, fotografii, ale przede wszystkim kosmetyczką. Długo zastanawiałam się czy w ogóle i na jaki temat chciałabym prowadzić bloga. Jako, że zdecydować się nie mogłam postanowiłam pisać po prostu o wszystkim co mnie interesuje i inspiruje. Większość postów będzie zapewne związanych z pielęgnacją twarzy, gdyż w tym temacie czuję się najlepiej.

A więc zaczynam od recenzji zapewne znanego większości z Was Pudru Bambusowego. Jest to kosmetyk, który gości w mojej kosmetyczce już od kilku lat i jest jak na razie najlepszym pudrem jaki stosowałam. Krótko opiszę jego właściwości, ale przede wszystkim chciałabym się skupić na sposobie nakładania tego specyfiku :)



WŁAŚCIWOŚCI

Puder bambusowy w ponad 90% składa się z krzemionki i jest w 100% naturalnym kosmetykiem za co bardzo go cenię. Krzemionka ma właściwości antybakteryjne, łagodzące podrażnienia, wspomaga gojenie się ran oraz optycznie wygładza i zmniejsza widoczność porów.

Dzięki tym cechom polecam puder przede wszystkim osobom z cerą tłustą bądź mieszaną. Sama posiadam cerę mieszaną w kierunku tłustej i produkt u mnie sprawdza się bardzo dobrze pod względem matowienia i wygładzania skóry. Puder jest również zupełnie niekomedogenny, także nie ma obaw, że po całym dniu wyskoczy nam jakaś przykra niespodzianka. Ma postać białego, drobnego proszku, który po nałożeniu na skórę daje transparentny efekt. Można go mieszać również z innymi pudrami w celu np. nadania delikatnego koloru.

Początkowo stosowałam puder bambusowy z Biochemii Urody, później przy okazji robienia większych zakupów zamówiłam go na stronie  e-naturalne.pl. Pudry jeśli chodzi o konsystencję, wygląd i działanie zupełnie niczym się nie różnią, różnią się jednak ceną i opakowaniem w którym je otrzymujemy. Puder na Biochemii kosztuje 14,80 za 10 g i otrzymujemy go w praktycznym opakowaniu z sitkiem i zatyczką, idealnie sprawdza się gdy chcemy wrzucić go do torebki na wypadek poprawek w ciąg dnia. Na e-naturalnie płacimy za taką samą pojemność 10,40, jednak puder otrzymujemy w zwykłym białym opakowaniu z którego już nie tak łatwo i przyjemnie wydobywa się kosmetyk.

Ja z racji zaopatrzenia się i w ten i w ten przesypuję puder do opakowania z sitkiem i wtedy mogę zabrać go wszędzie bez obaw, że wysypie mi się w torebce :)
 


SPOSÓB NAKŁADANIA

Bardzo istotną kwestią jeśli chodzi o ten puder jest sposób jego nakładania. Źle nałożony będzie powodował efekt maski, będzie bielił lub po prostu źle matował naszą skórę. Ważnym aspektem jest rodzaj kremu oraz podkładu, który zostanie zastosowany pod. Najlepszy efekt jeśli chodzi o mat uzyskuje się po nałożeniu na skórę kremu matującego i podkładu o tych samych właściwościach. Na mojej skórze jednak nałożenie trzech matujących produktów powodowało przesuszenie cery po całym dniu, także zamieniłam krem matujący na lekki nawilżający oraz na lekko matujący satynowy podkład Catrice, którego jestem wielką fanką :)

Puder nakładam pędzlem Elite Professional ale można do tego użyć również wszelkiego rodzaju pędzli typu Flat Top, które nawet sprawdzą się lepiej gdyż nie są takie miękkie. Na pędzel nakładam sporą ilość kosmetyku - inaczej nie matowi tak dobrze jak powinien. Nie strzepuję nadmiaru, tylko delikatnie przykładam do nosa, czoła, brody i policzków. Potem dociskam puder do twarzy tzn. metodą stemplowania miejsce przy miejscu. Jest to bardzo ważne, ponieważ wtedy kosmetyk wtapia się w naszą skórę - nie powoduje efektu maski i tworzy ładne satynowe wykończenie. Na koniec strzepuję nadmiar delikatnymi ruchami z góry na dół tak, aby nie podnieść włosków na twarzy.

Ta metoda sprawdza się u mnie najlepiej - nie tworzy efektu maski, nie bieli i co najważniejsze na długo matowi skórę przy mojej cerze jest to jakieś 5 - 6 godzin bez poprawek. Nie noszę w torebce pędzla, drobne poprawki w ciągu dnia wykonuję przy pomocy wacika, na który nakładam produkt i lekko dociskam miejsce przy miejscu. Wacika możecie użyć również jako alternatywy pędzla do nakładania w domu, daje to bardzo podobny efekt :)

Mam nadzieję, że u Was również sprawdzi się i puder i sposób w jaki go nakładam. Pamiętajcie jednak, że na źle nawilżonej lub odwodnionej skórze żaden kosmetyk nie będzie wyglądał super więc dbajcie przede wszystkim o jej  zdrowy wygląd :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...